niedziela, 8 marca 2015

Moja nowa pracownia.

   

     Większość znajomych na pewno już wie, że zmieniłam miejsce zamieszkania z dużego miasta na małą wieś nieopodal. Jest wiele plusów takiej przeprowadzki i kilka minusów o, których staram się za często nie myśleć. Wszystkie bóle wynagradza mi pewne pomieszczenie na poddaszu, które zostało moją pracownią. 


Cztery biurka, trzy krzesła, 67 szuflad zapełnionych wszystkimi przydamisiami jakie zbierałam przez ostatnie lata. Poważnie zastanawiam się, jak ja mieściłam się z tym wszystkim w bloku. 


Teraz wszystko mogę sobie posegregować, poukładać by łatwiej się pracowało.
Przychodzę tu i aż mi się chcę coś zrobić.
Nie ważne co: wycinanie, szycie, haftowanie, koralikowanie i co tylko przyjdzie mi do głowy

Niestety, porządek nie trwa długo i zazwyczaj wygląda tu tak:
Bałagan robi się sam i ja nawet nie wiem kiedy :)

Wielkanocne króliczki.

     Na ostatnie urodziny poprosiłam męża o prezent w postaci Promarkerów. Dostałam komplet, owszem. Sześć pisaków w kolorze brązowym, brązowym, brązowym, brązowym, brązowym i brązowym. O takie:
     Nie był to jedyny prezent jaki dostałam więc nie miałam co narzekać, jednak mimo, że moje życzenie zostało spełnione to nie miałam pomysłu, aż do teraz co z tymi brązami zrobić.

     
Na szczęście ostatnio kupiłam sobie stemple, gdzie jeden z nich przedstawia zajączka wystającego z jajka. Nie mając nic poza brązami postanowiłam spróbować nadać kolor temu stworzonku. Efekt osobiście mnie zaskoczył. Zakochałam się w promarkerach, bo kolorowanie nie sprawiło mi tyle radości chyba od przedszkola. Byłam tak bardzo ucieszona, że zadzwoniłam do męża się pochwalić.

Białe skorupki jajek choć  wyglądały całkiem estetycznie, nie spełniły moich oczekiwać i czym prędzej przy pomocy kolorowych papierów zmieniłam  je w pełno wartościowe pisanki.  




Tak powstała cała zajęcza rodzina gdzie każdy następny zając nastrajał mnie tak pozytywnie, że nawet nie zwróciłam uwagi kiedy mąż wrócił z pracy. A wrócił z niespodzianką! I to jaką. Dostałam od Niego TRZYDZIEŚCI promarkerów w przepięknych kolorach.  Dzięki temu familia się natychmiast powiększyła o nowych członków.


      Fioletowy w jasno fioletowej skorupce...





...i jasnoszary w ciemniejszej ale równie fioletowej skorupce.









A Wam jak się podoba?



piątek, 14 marca 2014

Małe żonkile czyli żonkilki :)


    W wielu ozdobach z okazji Świąt Wielkanocnych przewija się motyw żonkila. Postanowiłam zrobić sobie takie z papieru. Niestety w wykrojnikach ani dziurkaczach nie znalazłam żadnego żonkila ale nie wolno się nie poddawać. Mam dziurkacz z pięciolistnym kwiatkiem i stwierdziłam, że choć pięciolistny żonkil w przyrodzie nie występuje i tak może wyglądać fajnie.


PrzydaMiSię:
- żółty papier
- nożyczki do precyzyjnego cięcia lub po prostu do paznokci
- nożyczki z wzorkiem
- klej Magic
- dziurkacz ozdobny z kwiatkiem
- żółte koraliki
- szydełko.



Z żółtego papieru o gramaturze 220 wycięłam dwa kwiatki.
Przy pomocy nożyczek z wzorkiem przycięłam z jednego kwiatka płatki.
Mniejszymi nożyczkami nacięłam delikatnie płatki by lepiej się układały.
W drugim kwiatku palcami zaginam każdy płatek z osobna. 
Żeby ładnie się zaokrąglił a nie połamał zaginam płatki na szydełku.
Szydełko ustawiam tak jak na zdjęciu i podnoszę brzegi płatka ku górze.
Na środek daję kropelkę kleju Magic.
Przyklejam pierwszy kwiatek do środka i przytrzymuje mocno 
drugim końcem szydełka. Płatki środka podkoszę delikatnie do góry.
Na środek daję kolejną kroplę kleju.
Do środka wkładam 3 koraliki i żonkilek gotowy.
Po wyschnięciu klej staje się przeźroczysty.
A tu przykładowe zastosowanie :)


piątek, 7 marca 2014

50-tka Adama

   

     Dziś rano zadzwoniła Iwona z pytaniem czy mogłabym jej coś wyhaftować na urodziny na... dziś. Pewnie, że mogę :) Dowiedziałam się, że solenizant ma na imię Adam i są to jego 50-te urodziny. Iwona popędziła do Ikei a ja wzięłam się za robienie jakiegoś projektu. Dopytałam czy solenizant ma poczucie humoru i po potwierdzeniu zdecydowałyśmy się na coś z jajem :)




     Ręczniki były dwa. Na małym tylko imię a na dużym zdecydowanie więcej. Haft ma 17cm wysokości i 19 szerokości, 20367 wkłuć i kolorów. Na napis Adam i 50 użyłam czcionki Caligraph a na całą resztę tekstu Litho UC. 


Potem już tylko ładnie zapakować i prezent gotowy. 

Czosnek na torebkę?


     Haftowanie na filcu sprawia mi ostatnio wiele przyjemności. Anna P. dostarcza mi nowe wyzwania a ja z chęcią realizuje jej zlecenia. Na temat dzisiejszego haftu zdania uczonych się znacząco podzieliły. Nie do końca wiem co wyhaftowałam. Ja obstawiam czosnek ale spotkałam się jeszcze z opinią, że to cebula lub dmuchawiec. Tylko czy to jest istotne? Ważne jest tylko to, że się komuś podoba :)

     Haft z Classic Collection  nr 009 ma 23 cm wysokości i 7,2 cm szerokości, 13939 wkłuć, 6 kolorów i 9 zmian nici :) 

      Jak tylko torebka będzie gotowa to mam nadzieję wywalczyć zdjęcia. Na zdjęcia torebki z malwą jeszcze czekam :)

     Jak oceniacie ten haft? Podoba się?

 

czwartek, 6 marca 2014

Poduszka urodzinowa dla Grzesia.



 Po publikacji posta z haftem Marylin Monroe zostałam poproszona przez koleżankę Dagmarę o wyhaftowanie poduszki dla męża. Wybrała inną pozę Marylin co mnie bardzo cieszy bo tej jeszcze nigdy nie haftowałam a nowe wyzwania są ciekawe :)

 Sama Marylin ma 15 cm wysokości i 12 cm szerokości, 18740 wkłuć i dwa kolory. Materiał na którym została wyhaftowana wybrałam biały, żeby jej zęby wyglądały naturalnie. 

 Żeby bardziej spersonalizować prezent wyhaftowałam, jeszcze dedykację (ok.10 tyś wkłuć) wybraną specjalnie przez Dagmarę. Wypełniło to poduchę i dodało miłości :)






     Materiał jest odrobinę przeźroczysty na szczęście wzór na poduszce mocno przypomina sposób haftowania i wygląda jakby był to efekt zamierzony.



Ja jestem zadowolona. Mam nadzieję, że obdarowanemu również się spodoba.

Szatka dla Filipa

 
     Zostałam poproszona przez moją kuzynkę Marzenę o wyhaftowanie szatki do chrztu. Zlecenie przyjęłam bo lubię haftować, choć akurat ta szatka nie była najprostsza na świecie :) Cała trudność polega na zastosowaniu tu złotej nici, która jest cieńsza niż standardowe. Lubi się plątać i zrywać dlatego używam jej tylko przy niskiej prędkości haftu a do tego siedzę nad nią i obserwuję non stop by w porę zareagować na próby niesubordynacji "złotka". 

 Haft  ma 16 cm wysokości i 12,5 cm szerokości, 9692 wkucia i jest jednokolorowy. Czcionka, której użyłam nazywa się Placid i można nią haftować literki w wielkości od 10 do 45 mm.


   
Całość obszyłam lamówką do której na dole doszyłam jeszcze koronkę. 
     Mam nadzieję, że maluch będzie miał pamiątkę i że jego rodzice będą z niej zadowoleni :)



Ps. Przepraszam za jakość zdjęć ale brak słońca nie pomaga w robieniu fotek telefonem :) Poczekałabym na ładniejszą pogodę ale muszę wysłać szatkę do właściciela a nie wiem jak długo będzie szła przesyłka.