czwartek, 12 marca 2015

Jednorożec skończony.


Okładka z filcu z haftem

 Jednorożec skończył jako okładka. Zamienił zwykły zeszyt w linie w całkiem niezwykły filcowy notes. To pierwszy jaki uszyłam i mimo kilku niedoskonałości, uważam, że jest fajny.



 Do zeszytu dokleiłam wstążkę, która będzie pełnić funkcję zakładki. Haft ozdobiłam mocując termojety. W słonku ładnie się błyszczą a na zdjęciu obok są prawie niewidoczne. Jasno różowe idealnie zlały się z grzywą, co widać na fotografii niżej.

Mam nadzieję, że spodoba się nowej właścicielce.







Idealna na prezent :)





Kto zgadnie?




Dawno nie robiłam nic na szydełku i moja ręka zapomniała jak bardo to męczące. Dziś zaczęłam robić coś takiego. Nie napiszę co to, bo do końca jeszcze bardzo daleko. Wizja jest, ale sama wizja to za mało :)



wtorek, 10 marca 2015

Kartka harmonijka.


 Ostatnio na YouTube znalazłam bardzo fajny tutorial, który opublikowała Pasjania. Spodobał mi się tym bardziej, że już od dawna w jednej z moich szuflad zalegał blok kreatywny w kolorze czarno-białym, czyli wszystkie niezbędne materiały były w zasięgu ręki. Wystarczyło tylko usiąść i zrobić.

Po złożeniu kartka ma wymiary 10,5x10,5 cm.










Po związaniu grubość to około centymetra.



Po rozłożeniu kartka ma w najszerszym miejscu około pół metra długości i 22 cm wysokości.









Choć w tutorialu było to opisane jako wyjątkowa kartka mnie osobiście bardziej przypomina mikro album i wydaje mi się, że świetnie wyglądała by wypełniona zdjęciami. Ja na razie nie wkleiłam nic, bo jeszcze  nie znam odbiorcy docelowego. Przygotowałam po prostu bazę, którą mam nadzieję szybko czymś zapełnię.




A myśląc, czym zapełnić czarno-białą kartkę, zrobiłam kolejną. Tym razem w odcieniach fioletu.

Tymczasowo zamieszkał w niej żółwik, który w tych odcieniach czuje się jak u siebie. Siedzi tam cicho i czeka aż jego twórca Piotr zabierze go do domu :)

poniedziałek, 9 marca 2015

W poszukiwaniu Wielkiej Brytanii


   Wczoraj chciałam zrobić prezent osobie, która interesuje się Wielką Brytanią. Zaczęłam szukać na internecie jakiś ciekawych haftów i nawet znalazłam pięknego Big Bena. Niestety płatny i na razie mocno muszę się zastanowić czy wydać 6 dolarów na haft, którego być może nigdy już nie użyję. Zaczęłam szukać więc dalej i znalazłam  herb Wielkiej Brytanii. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu widnieje na nim m.in. jednorożec. Srebrny jednorożec z koroną na szyi i łańcuchem symbolizuje tu Szkocję. Tak mi wszedł w głowę ten jednorożec, że z braku Big Bena postanowiłam odszukać go wśród mojej kolekcji haftów i wyszyć. Nie jest srebrny i kompletnie nie nadaje się na prezent dla osoby, o której myślałam ale cóż. Kobiet podobno nikt nie rozumie, więc co mi tam :) Wzięłam się do pracy.

Czterdzieści tysięcy dwadzieścia dziewięć wkłuć, piętnaście zmian koloru nici i 4 nawinięcia szpulki bębenka później jednorożec został zakończony. Pięćdziesiąt jeden minut haftował się tylko pierwszy kolor. 




  



 I jak? Fajny?Teraz już tylko wystarczy coś z tego uszyć. Nawet mam jeden plan ale nie wiem jak wyjdzie, więc na razie cisza :)  




niedziela, 8 marca 2015

Reszta zajączków, kurczaki i kilka innych kartek wielkanocnych.


Za miesiąc Wielkanoc i przygotowywanie kartek ruszyło pełną parą. Stempelkowe zajączki zamieszkały już na kartkach ...

















.... pojawiły się też stempelkowe kurczaki...












... i powstało innych kilka kartek w tej tematyce












Tyle na razie wystarczy. Chyba, że znajdzie się jakiś chętny klient na kartki to zawsze można zrobić nowe :)




Moja nowa pracownia.

   

     Większość znajomych na pewno już wie, że zmieniłam miejsce zamieszkania z dużego miasta na małą wieś nieopodal. Jest wiele plusów takiej przeprowadzki i kilka minusów o, których staram się za często nie myśleć. Wszystkie bóle wynagradza mi pewne pomieszczenie na poddaszu, które zostało moją pracownią. 


Cztery biurka, trzy krzesła, 67 szuflad zapełnionych wszystkimi przydamisiami jakie zbierałam przez ostatnie lata. Poważnie zastanawiam się, jak ja mieściłam się z tym wszystkim w bloku. 


Teraz wszystko mogę sobie posegregować, poukładać by łatwiej się pracowało.
Przychodzę tu i aż mi się chcę coś zrobić.
Nie ważne co: wycinanie, szycie, haftowanie, koralikowanie i co tylko przyjdzie mi do głowy

Niestety, porządek nie trwa długo i zazwyczaj wygląda tu tak:
Bałagan robi się sam i ja nawet nie wiem kiedy :)

Wielkanocne króliczki.

     Na ostatnie urodziny poprosiłam męża o prezent w postaci Promarkerów. Dostałam komplet, owszem. Sześć pisaków w kolorze brązowym, brązowym, brązowym, brązowym, brązowym i brązowym. O takie:
     Nie był to jedyny prezent jaki dostałam więc nie miałam co narzekać, jednak mimo, że moje życzenie zostało spełnione to nie miałam pomysłu, aż do teraz co z tymi brązami zrobić.

     
Na szczęście ostatnio kupiłam sobie stemple, gdzie jeden z nich przedstawia zajączka wystającego z jajka. Nie mając nic poza brązami postanowiłam spróbować nadać kolor temu stworzonku. Efekt osobiście mnie zaskoczył. Zakochałam się w promarkerach, bo kolorowanie nie sprawiło mi tyle radości chyba od przedszkola. Byłam tak bardzo ucieszona, że zadzwoniłam do męża się pochwalić.

Białe skorupki jajek choć  wyglądały całkiem estetycznie, nie spełniły moich oczekiwać i czym prędzej przy pomocy kolorowych papierów zmieniłam  je w pełno wartościowe pisanki.  




Tak powstała cała zajęcza rodzina gdzie każdy następny zając nastrajał mnie tak pozytywnie, że nawet nie zwróciłam uwagi kiedy mąż wrócił z pracy. A wrócił z niespodzianką! I to jaką. Dostałam od Niego TRZYDZIEŚCI promarkerów w przepięknych kolorach.  Dzięki temu familia się natychmiast powiększyła o nowych członków.


      Fioletowy w jasno fioletowej skorupce...





...i jasnoszary w ciemniejszej ale równie fioletowej skorupce.









A Wam jak się podoba?